NOC JEŽIBABY

Ježibaba to Baba Jaga. Przez cały rok siedzi sobie grzecznie (??? hm…) w swojej chatce      z piernika czyli perníkové chaloupce i tylko w nocy z 30 kwietnia na 1 maja wraz z innymi czarownicami wyczynia mrożące krew w żyłach harce.

Znalezione obrazy dla zapytania hasici filipojakubska noc

W Czechach ta noc zwie się Filipojakubská od świętych Filipa i Jakuba, których dzień przypada 1 maja. Nocne obrzędy odbywają się jednak w różnych krajach północnej Europy: Niemczech (słynna Noc Walpurgi), Holandii, Skandynawii, krajach bałtyckich…

Znalezione obrazy dla zapytania hasici filipojakubska noc

Obyczaj ten ma różne źródła; najbardziej przekonująco wiąże się jednak z tradycją celtycką, według której rok dzieli się się na dwa okresy: porę ciemności – od Halloweenu        i porę światła – od wiosennego święta Beltine (30 kwietnia).

Właśnie dlatego tę noc ciemne moce przypuszczają ostatni atak: na góry i pagórki zlatują się czarownice, żeby odprawiać swoje piekielne sabaty. Aby się przed nimi obronić, należy w takich miejscach rozpalać ogniska i czynić jak najwięcej hałasu, a więc – znakomita okazja do zabawy pod gołym niebem.

Kobiety w różnym wieku przebierają się za czarownice.

Znalezione obrazy dla zapytania paleni čarodějnic

 

Piecze się kiełbaski, popija różne trunki, skacze przez ogień (kiedyś podobno robiono to nago), wyrzuca w powietrze płonące miotły. Gwoździem programu jest oczywiście spalenie czarownicy – symbolu zła, zimy i śmierci – na stosie. W tym celu buduje się solidne konstrukcje z grubych polan, jakich nie powstydziliby się kontrreformacyjni inkwizytorzy.

Znalezione obrazy dla zapytania čarodějnice

Ale nie tylko czarownice i uczestnicy zabaw nie śpią tej nocy; w pogotowiu muszą także czuwać hasiči czyli dzielni strażacy.

Znalezione obrazy dla zapytania hasici filipojakubska noc

Aby uniknąć pożarów, w różny sposób próbują cywlizować te zabawy: apelują o zgłaszanie imprez, wyznaczają miejsca na ogniska, a czasem… sami je organizują. Mimo to ciągle zdarzają się interwencje – przewracające się płonące stosy bywają naprawdę niebezpieczne.

Znalezione obrazy dla zapytania hasici filipojakubska noc

Opublikowano atrakcje turystyczne w Czechach, Czechy, czeskie obyczaje, opowieści o duchach | Otagowano , , , , , | 4 komentarzy

MAJÓWKA Z ŻEROMSKIM

…czyli „ciepło gdańskie”. To złośliwe określenie wymyślił M. Jako rodowity wrocławianin nie ma dobrego mniemania o nadmorskim klimacie. „Ciepło gdańskie” jest wtedy,       kiedy patrząc przez okno, widzimy krystaliczny lazur nieba i wspaniałe słońce.                    W radosnym nastroju wychodzimy z domu i… już czujemy, że jest także ON, „Żeromski”, lodowaty wiatr od morza. Tak było również podczas minionej majówki.

IMG_2137

Wybrzeże Bałtyku, nazwane kiedyś przez Janusza Minkiewicza „riwierą dla Eskimosów”, jest miejscem równie pięknym jak osobliwym. Brzegiem morza jedni spacerują w ciepłych kurtkach; inni, tuż obok, leżąc na piasku opalają się w kostiumach kąpielowych.                Co ciekawe, jeden i drugi strój jest jak najbardziej odpowiedni – plażowy grajdołek chroni przez zimnym wiatrem. Zdarzają się też oryginalne kombinacje: niedawno widziałem panią, idącą brzegiem morza: długa, zimowa kurtka, kaptur na głowie i do tego bose nogi. Bogumił Kobiela w narciarskim ekwipunku na plaży (sfilmowany przez Andrzeja Kondratiuka), nie był znowu tak surrealistyczny, jak się twórcom filmu wydawało.

IMG_2840

Choć nie suszymy szynek na morskim wietrze jak mieszkańcy Dalmacji, warto docenić zalety „Żeromskiego”: hartuje, dotlenia, i przyjemnie oszałamia. „W domu jest cieplej,     ale tutaj jest przyjemniej” – powiedział kiedyś reporterowi telewizyjnemu nadmorski spacerowicz, przekrzykując wiatr. I miał rację.

IMG_1681

 

Opublikowano Trójmiasto | Otagowano | 7 komentarzy

PRZYPISY DO „MISTYFIKACJI”

… parę dopowiedzeń do poprzedniego tekstu.

Kościół, w którym „znaleziono” Rękopis Královédvorský, został później przebudowany       i dzisiaj wygląda tak:

Znalezione obrazy dla zapytania dvur kralove kostel

Pieśń o Nibelungach, odkryta w XVIII wieku, zyskała ogromną popularność wśród niemieckiej młodzieży, która w ochotniczych formacjach brała udział w walkach z armią Napoleona. Jak pisze Robert Stiller: zapotrzebowanie na epos o Nibelungach stało się   tak wielkie, że wydrukowano specjalne wydanie polowe (ciekawe, jak wyglądało?).

Znalezione obrazy dla zapytania nibelungenlied

Zamek Zelená Hora, z którego wysłano Rękopis Zelenohorský, jest jedną                           z zapomnianych, dawnych rezydencji. Do 1990 roku były w nim koszary, teraz jest własnością gminy, która powoli go remontuje. Nie natrafiłem na żadne zdjęcia wnętrz,     ale panorama wygląda romantycznie:

Znalezione obrazy dla zapytania zamek zelena hora nepomuk

 

Rękopisy jako inspiracja artystyczna – podaję parę najbardziej znanych przykładów. Rzeźbę Josefa Václava Myslbeka juz pokazałem poprzednio.

Znalezione obrazy dla zapytania narodni divadlo praha

Szereg scen zaczerpniętych z tych dzieł znajdziemy wśród polichromii zdobiących wnętrza Národního divadla czyli Teatru Narodowego w Pradze – przepysznej budowli, będącej pomnikiem kultury odrodzonego narodu.

Znalezione obrazy dla zapytania narodni divadlo praha rukopisy malby

Potężne malowidło historyczne (10 x 8,5 m) Klęska Sasów pod Hrubą Skálą, oparte         na Rekopisie Královédvorskim, stworzył Mikoláš Aleš. Można je oglądać w Muzeum Czeskiego Raju w Turnowie.

Znalezione obrazy dla zapytania pobiti sasiku

Rękopis Zelenohorski stał się inspiracją patetycznej opery Bedřicha Smetany Libusza.   Oto aria legendarnej księżnej, zapowiadająca wielkość Czech i Pragi (fragment filmu           o światowej sławy śpiewaczce operowej Emie Destinnovej Božská Ema):

Pieśni do tekstów z Rękopisu Královédvorskiego skomponował też Antonín Dvořák:


Cykl artykułów, które doprowadziły do procesu sądowego o Rękopisy napisał Anton Zeidler, bibliotekarz. Ujawniono to dopiero po jego śmierci w 1913 roku.

Kto jest autorem Rękopisów? Analiza językowo-stylistyczna doprowadziła                  do postawienia hipotezy, że utwory te napisał Václav Hanka z literatem Josefem Lindą.

Znalezione obrazy dla zapytania hanka a linda

Masaryk wcale nie zaprzeczał autentyczności Rękopisów; chciał tylko ją potwierdzić       za pomocą badań naukowych. Ten postulat spowodował, że stał się obiektem furiackich ataków obrońców legendy. O temperaturze sporu może świadczyć fakt, że jeden z jego uczestników, archeolog Josef Ladislav Píč, uświadomiszy sobie, że broni straconej sprawy, popełnił samobójstwo (1911).

Znalezione obrazy dla zapytania masaryk

Argumenty przeciwko autentyczności zawiera artykuł Spor o Rukopisy w czeskiej Wikipedii.

Autentyczności Rękopisów broni do dziś Česká společnost rukopisná; przykłady        jej argumentów znajdziemy w haśle Rukopis zelenohorský w czeskiej Wikipedii.

O znaczeniu tego sporu dla czeskiej kultury świadczyć może internetowy leksykon Kto był kim w sporze o Rękopisy (KDO je KDO
v rukopisném sporu):


http://www.rukopisy-rkz.cz/rkz/gagan/jag/rukopisy/kdojekdo/kdojekdo.htm

Opublikowano atrakcje turystyczne w Czechach, Czechy, czeski film, czeskie zamki, literatura czeska, Praga | Otagowano , , , , , , , , | Skomentuj

TAKA PIĘKNA MISTYFIKACJA

Jak pisał ks. Józef Tischner w swojej Filozofii po góralsku, są trzy prawdy: świento prawda, tys prawda i gówno prawda. W zeszłym roku media otrąbiły powstanie jeszcze czwartej: postprawdy. Czy słusznie? Myślę, że nie, gdyż zjawisko nieliczenia się z faktami nie jest w życiu publicznym wcale nowe. Przykładem tego może być taka oto historia           z dziejów czeskich, która zaczęła się 200 lat temu.

Znalezione obrazy dla zapytania václav hanka

W 1817 roku Pragę zelektryzowała wieść: odnaleziono manuskrypt z XIII wieku, zawierający nie znane dotąd czeskie utwory liryczne i epickie. Odkrycia dokonał Václav Hanka, 27-letni dziennikarz i poeta, uczeń Josefa Dobrovskiego, twórcy slawistyki. Rękopis (Královédvorský) miał spoczywać na wieży kościoła św. Jana Chrzciciela               w miasteczku Dvůr Králové nad Łabą.

Znalezione obrazy dla zapytania václav hanka

Radość Czechów była ogromna; oto okazało się, że mają swoją oryginalną, średniowieczną epikę heroiczną i równie wspaniałą lirykę, więc nie są wcale gorsi nie tylko od Niemców, pyszniących się Pieśnią o Nibelungach, ale też od Francuzów (Pieśń o Rolandzie), Anglików (Opowieści o królu Arturze) czy Szkotów (hm…), których Pieśniami Osjana zachwycała się cała ówczesna Europa.

Znalezione obrazy dla zapytania rukopis královédvorský

Jakby tego było mało, rok później anonimowy nadawca (jak się później okazało, urzędnik  z zamku Zelená Hora) nadesłał hr. Františkowi Kolovratowi, namiestnikowi Czech, kolejny „starożytny” rękopis (Zelenohorský); były w nim teksty literackie mające pochodzić z przełomu IX i X wieku…

Znalezione obrazy dla zapytania rukopis zelenohorský

To drugie znalezisko wzbudziło zastrzeżenia Josefa Dobrovskiego, który w końcu w 1824 roku uznał je za falsyfikat. Sytuacja stała się kłopotliwa, gdyż był on uznanym autorytetem naukowym i patriotą; jednak zwolennicy autentyczności obu rękopisów przypisali sąd starego uczonego… chorobie umysłowej.

Nikt nie zaprzątał sobie głowy wątpliwościami; entuzjazm dla rękopisów był powszechny. Wywarły one znaczący wpływ na twórczość literacką, sztuki plastyczne, muzykę; patriotycznie nastawione młode pokolenie uczyło się tej poezji na pamięć, często ją recytowano i cytowano, słowem: stały się symbolem odrodzonej czeskiej świadomości narodowej.

Záboj i Slavoj – bohaterowie jednego z utworów zawartych w rękopisach:

Znalezione obrazy dla zapytania zaboj a slavoj

Głosy zachwytu dobiegały też z zagranicy; entuzjazmowali się nimi Herder, Goethe, Grimmowie i Chateaubriand; wiele miejsca w swoich paryskich wykładach z literatury słowiańskiej poświęcił im Mickiewicz (nb. zaprzyjaźniony z Václavem Hanką). Szybko też doczekały się przekładów aż na 17 języków.

Bomba wybuchła w 1858 roku. W praskim tygodniku Tagesbote aus Böhmen ukazał się cykl anonimowych artykułów Rekopiśmienne kłamstwa i paleograficzne prawdy, zarzucający Václavovi Hance sfałszowanie obu rzekomych znalezisk.

Zbulwersowana opinia publiczna uznała to za austriacką policyjną prowokację, mającą dyskredytować czeską kulturę, zaś pomówiony Hanka wystąpił na drogę sądową, pozywając redaktora naczelnego pisma, Dawida Kuha, który nie chciał zdradzić tożsamości autora owych artykułów.

Znalezione obrazy dla zapytania Tagesbote aus Böhmen

Sądy dwóch niższych instancji uznały Kuha winnym; innego zdania był sąd najwyższy. Na dodatek orzekł, iż nie jest instytucją kompetentną do rozstrzygania o autentyczności utworów literackich.

Odniósł się też do osoby Václava Hanki: Jeśli więc oskarżono by kogoś z żyjących               o autorstwo tego rękopisu, owo przypisywane autorstwo nie byłoby chyba niehonorowym czynem, który naraziłby autora na pogardę lub poniżył w oczach opinii publicznej. Pewność, że jest on autorem, przyczyniłaby się raczej do ugruntowania jego sławy literackiej [...], jak działo się to w wypadku Macphersona [ autora Pieśni Osjana].

Czesi nie przyjęli do wiadomości tej argumentacji. Nadal uważali Hankę za odkrywcę skarbów literatury narodowej, a gdy w niecały rok po zakończeniu procesu zmarł (1861), urządzono mu królewski pogrzeb. Spoczął na Cmentarzu Wyszehradzkim, gdzie chowano najlepszych synów (i córki) narodu. Na jego grobie wzniesiono okazały pomnik.

Vaclav_Hanka_grave_Vysehrad_Cemetery_Prague

Ostatnia runda sporu rozegrała się w latach 80 XIX wieku. Istotną rolę odegrał w niej Tomasz Masaryk (późniejszy pierwszy prezydent Czechosłowacji), który głosił potrzebę wszechstronnych badań naukowych rękopisów. Nie przekonały one wszystkich, ale od tego czasu zaczął przeważać pogląd o ich nieautentyczności.

Znalezione obrazy dla zapytania rukopisy rkz

Nikt jednak nie odmawia im wartości artystycznej; po prostu: są dziś uważane za wybitne dzieła poezji odrodzenia narodowego, zaś romantyczna mistyfikacja i otaczająca je aura tajemniczości tylko dodają im uroku.

Znalezione obrazy dla zapytania kralovedvorsky rukopis

Opublikowano Czechy, literatura czeska, Praga | Otagowano , , , , , , | 4 komentarzy

PRYSZNIC PANA PRIESSNITZA (ZIMNY, ALE Z ŻYCZENIAMI!)

Znalezione obrazy dla zapytania veselé velikonoce

Na prawdziwy dyngus w Czechach nie ma co liczyć. Można jedynie dostać pomlázką     czyli rózgą (co prawda odświętną) po pęcinach lub innej części ciała. Wygląda to np. tak:

Dlatego przy dyngusowej okazji warto przypomnieć niezykłą postać Vinzenza Priessnitza. Ów „Wodny Doktor”, zwany też „Geniuszem Zimnej Wody”, mógłby śmiało powiedzieć    za Broniewskim:

Nie głaskało mnie życie po głowie,
nie pijałem ptasiego mleka -
no i dobrze, no i na zdrowie:
tak wyrasta się na człowieka.

Znalezione obrazy dla zapytania vincenz priessnitz

Był synem chłopa gospodarującego na spłachetku górskiej ziemi, wysoko położonym        na krańcach dzisiejszego Jeseníku, w okolicy równie pięknej, co mało urodzajnej. W wieku 8 lat przeżył śmierć starszego brata, a nieco później – utratę wzroku przez ojca. Jako        12-letni chłopiec musiał już pracować, o dalszej nauce nie było mowy (podobno nigdy     nie nauczył się dobrze pisać i czytać).

Przy ciężkiej harówce w polu, w górskiej okolicy, nietrudno o wypadek. 16-letni Vincez przewrócony przez spłoszonego konia, dostaje się pod koło wozu, które przejeżdża mu     po klatce piersiowej, łamiąc żebra. Miejscowi znachorzy i lekarze stawiają na nim krzyżyk; jeśli przeżyje, będzie kaleką, co oznacza nędzę dla całej rodziny.

Nie wiedzą, z kim mają do czynienia. Chłopak ma silną osobowość i jest dobrym obserwatorem; nieraz widział, jak leśne zwierzęta moczą swe rany w górskich strumieniach.

Znalezione obrazy dla zapytania vincenz priessnitz

Mimo potwornego bólu, sam nastawia sobie żebra, a następnie całymi tygodniami obwiązuje się płótnem, zamoczonym w zimnej wodzie (opatrunek zmienia parę razy dziennie). Jego wyzdrowienie cała wieś uznaje za cudowne, choć Vinzenz tłumaczy,           że nie ma w tym nic nadzwyczajnego.

Odtąd będzie pomagał okolicznym mieszkańcom, lecząc za pomocą wody różne przypadłości u ludzi i zwierząt domowych. Robi to skutecznie, więc jego rozgłos zatacza coraz większe kręgi. Burzą się lekarze i znachorzy na konkurencję dyletanta, w końcu zainteresują się nim urzędnicy, a biurokrację c. k. monarchia ma jak się patrzy.               Tym ostatnim nie spodoba się, że przy zabiegach używa gąbki, która, jak wiadomo, służy tylko do ścierania szkolnej tablicy. Czary odprawia czy co?

Trzeba będzie chłopskiego uporu, ale też determinacji człowieka pragnącego spieszyć chorym z pomocą, żeby wygrać tę (22-letnią!) walkę o uznanie dla swej niekonwencjonalnej praktyki. W międzyczasie będzie nadzorował w Wiedniu leczenie jednego z arcyksiążąt, ocali też 21 chorych na cholerę, skutecznie zapobiegając                   ich odwodnieniu.

Znalezione obrazy dla zapytania vincenz priessnitz

Kiedy 1837 roku uzyska pozwolenie prowadzenie zakładu wodoleczniczego, pacjentów        z całej Europy będzie więcej niż miejsc, choć u pana Priessnitza nie ma łatwo. Dzień zaczyna się o 4 rano pajdą razowego chleba z masłem i szklanką mleka prosto od krowy (nieprzegotowanego). Potem bieganie boso po rannej rosie, kąpiele, zimne okłady, praca fizyczna (np. cięcie drewna, młócenie zboża), potem, bez względu na pogodę, parokilometrowe wędrówki po górach do źródeł (jest ich w okolicy ponad 80!)                       i do LEŚNYCH PRYSZNICÓW.

Z poczciwą „słuchawką” z sitkiem miały one tyle wspólnego, że leciała z nich woda,              a wyglądały tak:

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Lodowata, źródlana woda spadała na delikwenta z wysokości 1,5 – 3,5 metra. Po takim zabiegu cały reżim obowiązujący w kurorcie mógł się wydawać niestraszny (chodzenie spać z kurami, posiłki prawie bez soli, żadnego alkoholu ani kawy; rękawiczki, wysokie kołnierzyki, gorsety, tudzież… rozmowy o chorobach – zakazane).

Znalezione obrazy dla zapytania sprcha priessnitz

Bo pan Priessnitz nie tylko wierzył, że woda, powietrze, słońce i wysiłek fizyczny są ważne w procesie leczenia, ale też starał się u swoich podopiecznych kształtować silną wolę. Wszak organizm ludzki posiada siłę życiową, która, odpowiednio wspierana, jest w stanie zwalczyć chorobę.

Przenieśmy się do Polski. Stefan Żeromski kreśląc w Przedwiośniu wizję kraju „szklanych domów”, taki oto przedstawi wzorzec trybu życia:
…wyrazem bogactwa nie jest pieniądz ani nagromadzenie wartości realnych, drogocennych przedmiotów i rzadkich fatałachów, tylko – zdrowie. Najbogatszy bankier, jaśnie wielmożny magnat, przejadłszy apetyt, przepiwszy możność pragnienia, zrujnowawszy zdrowie nerwów nadużyciami, słyszy od lekarza radę: trzeba, żeby jaśnie wielmożny pan zamieszkał na wsi, chodził w zgrzebnej bieliźnie, bez kapelusza i butów, żeby dostojny smakosz jadł chleb razowy, kaszę, rzepę, rzodkiew, pogryzał czosnek – wystrzegał się jak ognia wina, alkoholów, kawy, herbaty, frykasów – żeby rozkazodawca robotników pracował w ogródku – na słońcu – motyką, rydlem, widłami, cepami – żeby noktambulista, z dnia czyniący noc, wstawał wraz z ptactwem i szedł spać z kurami… Cóż to oznacza? Oto zdrowie – apetyt i pragnienie, twardy sen po ciężkiej pracy fizycznej – stało się jedynym bogactwem bogacza.

Prawda, że podobne? I to nie tylko do idei Priessnitza, ale też do naszego dzisiejszego sposobu myślenia, który nie tylko spa, ale i wysiłek fizyczny na świeżym powietrzu coraz bardziej sobie ceni. Dodajmy jeszcze, że dzieło Vinzenza Priessnitza przetrwało do dziś także w Jeseníku; koniecznie warto go odwiedzić!

Znalezione obrazy dla zapytania lazne jesenik

I na koniec życzenia:                                                                                                 radości świątecznej – tej duchowej i tej przyziemnej, mniej Radziwiłłowskiej (chodzi oczywiście o księcia „Sierotkę”,               tego od święconego, żeby sobie ktoś  nie pomyślał…), a bardziej Priessnitzowej, połączonej z kontemplacją wiosennego świata,     bez względu na pogodę!

Znalezione obrazy dla zapytania velikonoce

 

Opublikowano atrakcje turystyczne w Czechach, Czechy, czeskie obyczaje | Otagowano , , , | 2 komentarzy

ČERVENÁ LHOTA

Dawno temu, kiedy byliśmy piękni i młodzi, wybraliśmy z Pawłem H. na wrześniową wędrówkę po Beskidach i Pieninach. Była epoka Środkowego Gierka; niebieskie pekaesy jelcze-ogórki śmigały jak chrząszcze, w górach straszył Rajd Leninowski (wypijali po drodze całe piwo – „Ludziska, uciekajta! Lenin idzie!” – wołali górale) tudzież masowe wycieczki zakładowe.

W takim oto tłumie posuwaliśmy się cierpliwie wgłąb wąwozu Homole, kiedy wśród ludzi przed nami powstało zamieszanie. W przeciwnym kierunku (czyli w dół) cwałowała jakaś jejmość, „piękna, obszerna kobieta” (jak mawiali bohaterowie Ziemi obiecanej Reymonta), wlokąc za rękę wątłego, zielonego na twarzy męża. „A mówiłam ci, że góry są po to,          żeby oglądać je z daleka!” – krzyczała.

Przypomniała mi się ta scenka, kiedy na Facebooku ujrzałem wielce urokliwą fotografię       z lotu ptaka zameczku Červená Lhota w Południowych Czechach (jest na mojej stronie     na fc). Otóż jestem zdania, że tę budowlę też należy oglądać z daleka. Dlaczego?                 Bo widziałem ją z bliska.

Jak podaje czeska Wikipedia, Červená Lhota, należy do najczęściej (obok czeskiego krumlova i Hlubokiej) odwiedzanych zamków w tym regionie. Każdy, kto widział jego zdjęcie, stawia sobie za punkt honoru tam pojechać. Bo różowa, bo taka mała,                     bo na wodzie…

Znalezione obrazy dla zapytania Červená Lhota

Nas też skusił kiedyś seksapil tej renesansowej miniaturki na skalistej wysepce, więc wybraliśmy się tam ze znajomymi samochodem z Třeboni. Okazało się, że dotrzeć tam      to sztuka całkiem świeża. Červená Lhota nie leży w pobliżu żadnej większej drogi i trzeba mozolnie pokonywać plątaninę wiejskich asfaltówek.

Parę razy wysiadałem, żeby zasięgnąć języka u tubylców, a potem było jak w czeskiej komedii: wytarczyło tylko zatrzymać samochód w pobliżu ludzi siedzących przed jakimś domem, a ci bez słowa machali ręką, pokazując kierunek. O czym tu gadać? Przecież i tak wiadomo, dokąd jadą…

Zameczek z bliska wygladał dość niepozornie, choć okoliczności przyrody były niewątpliwie piękne: szmaragdowy staw wokół wyspy i głęboka zieleń starodrzewu otaczającego parku, niestety, dość gęsto zaludnione przez tabuny entuzjastów Červenej Lhoty.

Znalezione obrazy dla zapytania Červená Lhota

Zakupiwszy w końcu bilety, ruszyliśmy na prohlídkę zameczkowych wnętrz, niewątpliwie pięknych, ale jak cała budowla – niewielkich. A tu grupy zwiedzających przepisowe: przynajmniej po 20 osób, więc zwiedzanie przypominało przepychankę. Wyszliśmy zmęczeni; już nawet widok parku nas nie cieszył. Pan Zagłoba też nie lubił tłoku.

Tak było w lipcu, lecz jeśli ktoś jest panem własnego czasu i odczuje potrzebę nawiedzenia tego miejsca, polecałbym raczej majowy lub wrześniowy dzień powszedni. Może wtedy natrafi na odrobinę komfortu, niezbędnego do kontemplacji rzeczy pięknych?

Znalezione obrazy dla zapytania Červená Lhota

 

Opublikowano atrakcje turystyczne w Czechach, Czechy, czeskie zamki | Otagowano , , , | 2 komentarzy

PRIMA APRILIS CZYLI TUWIMOVA „LOKOMOTIVA”

Przed paroma miesiącami na Facebooku przypomniałem tekst Lokomotywy Juliana Tuwima po śląsku. Dziś pora na jej czeską wersję.

(Lokomotywa zwana Kafemlejnek czyli Młynek do Kawy, kursująca na Szumawie)

W Internecie dostępny jest przekład krakowskiego slawisty prof. Jacka Balucha (studiował na praskim Uniwersytecie Karola,  potem w latach 1990-1995 był polskim ambasadorem  w Pradze). Brzmi on tak:

Na dráze stojí lokomotiva,
paří se, olej s povrchu splývá,
ospale zívá.

Syčí a sípe, zhluboka dýchá,
pára jí dmýchá z horkého břicha:
Že je to vedro?
Jó – to je vedro!
Jé – to je vedro!
Né!… To je vedro.

Už sotva supí, sotvaže sípe,
a topič stále uhlí jí sype.

Ve vleku za ní vagónu fůra,
obrovský náklad, obludná stvůra,
Koukejme, co vám je ve vagóně:
V prvním jsou krávy,
ve druhém koně,
ve třetím sami špekouni sedí,
sedí a tlusté špekáčky jedí.
Ve čtvrtém pivní sudy a kádě,
v pátém šest černých klavírů v řadě,
v šestém vagóně (co by to chtělo?)
těžká barbora – obrovské dělo!
V sedmém dubové stoly a skříně,
v osmém vesele chrochtají svině,
v devátém medvěd – metráky sádla!
V desátém stojan na zavazadla.
Je těch vagónů k nespočítání,
co tam nandali, nemám vám zdání.

I kdyby tři sta vzpěračů vstalo
a tři sta paží vzhůru se vzpjalo,
a každej zbaštil by buřtů tři sta,
lokomotivou nepohnou z místa.

Náhle svist!
Náhle hvizd!
Do to-ho…
„Hotovo!“

Zprvu se zvolna jak želva, líně,
mašina šine po hladké šíně.
Vagóny trhne, s námahou hne se
roztočí kola a rozjede se,
přidává v běhu, o překot pádí,
rachotí, řincí, z komína čadí.

Kampak to? Kampak to? Kampak to uhání?
Po dráze, po dráze, po polích, po stráni,
projíždí výchybky, zatáčky, tunely
(v tunelu ozvěnou koleje duněly).
Do taktu praská to, rachotí vlak:
Taktak to, taktak to, taktak jen tak…

Hladce tak, lehce tak utíká pryč.
Ne ocel, železo – maličky míč,
ne stroj, jenž popadá poslední dech,
fraška to, hračka to, dětský to plech.
Copak to, jakpak to uvádí v běh,
odkud se bere ten šílený spěch?
Jak to, že pádí, že bouchá buc-buch?

Z ohřáté páry ten pohyb, ten ruch;
pára, jež v potrubí vydává svist,
v dutině válce pak popohne píst,
na písty tlačí a tlačí tak tlak,
tlakem té páry se pohání vlak,
kola se točí a rachotí to:
Do toho, do toho, do toho, do!…

Istnieje też starszy przekład z 1962 roku (trochę mniej wymyślny), którego dokonał czeski poeta Jan Pilař. Pamiętam go z brawurowej interpretacji mojej eks-sąsiadki, Krystyny Krauze, która, zanim zaczęła kręcić filmy w Pradze, recytowała Lokomotywę po czesku      w gdańskim Niekabarecie.

Niestety, tekstu nie udało mi się znaleźć, natrafiłem za to na You Tubie                                 na inscenizację wersji Tuwimowo-Pilařowej , wspaniale odegraną i odtańczoną przez Tap & Jazz Dance Studio Jiřiny Nowakowskiej. To je ale nádhera!

Opublikowano atrakcje turystyczne w Czechach, Czechy, czeskie obyczaje, język czeski, literatura czeska, Trójmiasto | Otagowano , , , , , , | 6 komentarzy

PRASKIE GROSZE NA KASZUBSKIM WESELU

Pomysł mam dość zwariowany: czytać (przeczytać???) dzieła Oskara Kolberga. Przypominam: liczą one sobie tomów…90! Stoją jeszcze w niektórych bibliotekach i pies    z kulawą nogą do nich nie zagląda. Skąd mi to przyszło do głowy?

Otóż uświadomiłem sobie, że przede mną wyłania się potężna terra incognita; zapomniany, mało znany i nieistniejący w świadomości zbiorowej ląd dorobku kulturalnego całych stuleci ogromnej większości naszego społeczeństwa, który powstał niemal bez żadnego kontaktu z kulturą „wysoką”.

Podzielam też romantyczną wiarę, że właśnie tam przechowały się elementy pamięci           o czasach najdawniejszych. Nie ukrywam, iż „Niesamowita słowiańszczyzna” Marii Janion zaostrzyła moją ciekawość.

Wreszcie, jest to obraz folkloru sprzed 150 lat, a więc z czasów, kiedy był on jeszcze w pełni żywy i autentyczny. Kolberg co prawda zbierał materiały korzystając z pomocy proboszczów i ziemian; musiało to onieśmielać włościańskich informatorów, skłaniając   do autocenzury. Cenzurował też sam autor, tudzież jego wydawcy; jak to wyglądało dokładnie, pewnie nigdy się  nie dowiemy, ale i tak wiele zostało do podziwiania.

Jest jeszcze jeden powód: intrygujące przeczucie, że oto będę śledził podskórne i pokątne pokrewieństwa wędrujące przez słowiańszczyznę (i nie tylko), wierzeń, pomysłów, motywów literackich oraz realiów kultury materialnej.

Intuicja okazała się trafna. Już pierwszy tom (który mam na półce, 39 z kolei)) czyli „Pomorze” przyniósł parę miłych niespodzianek, od Kolbergowej relacji z pobytu na Helu poczynając.

W opisie kaszubskiego wesela w Wejherowie znalazłem zaskakujący szczegół… czeski: Zeszli się znów goście, pan młody częstował ich chlebem, a panna mloda orzechami,       za które składano po kilka halerzy [...]; zaś zamożniejsi dawali srebrne pragowe grosze (dawne, które więcej warte były niż dzisiejszy złoty polski), bo taki na Kaszubach zwyczaj. Halerze (heller) nie bardzo dziwią; były drobną monetą w różnych krajach niemieckich, ale praskie grosze i do tego dawne?

Wyjaśnijmy od razu: praski grosz to była „poważna” waluta, nie mająca nic wspólnego        z owym nieszczęsnym, mikroskopijnym żółtym krążkiem, z którym się borykają                  w dzisiejszej Polsce ludzie płacący gotówką.

Nazwa „grosz” pochodzi od łacińskiego określenia denarius grossus – gruby (ciężki, szeroki) denar. Początkowo zawierał ponad 3 gramy srebra, a więc kilkakrotnie więcej     niż używane w średniowieczu monety.

Bito go od roku 1300 nie w samej Pradze, ale w pobliskiej Kutnej Horze, gdzie pod koniec XIII wieku odkryto wielkie złoża srebra. Szybko stał się monetą chętnie używaną nie tylko na ziemiach czeskich, ale też w całej Europie Środkowej, a więc i w Królestwie Polskim.

Na praskich groszach dorobiła się Kutná Hora wspaniałego Kościoła św. Barbary

Jak wyglądała jego siła nabywcza, podaje Wikipedia: wół kosztował ok. 30 groszy, koń       – ok. 300, pełna zbroja rycerska (a więc artykuł należący do średniowiecznej hi-tech)         aż 475 gr. W tej walucie dokonywano także transakcji międzynarodowych, niekiedy dość szczególnych. Władysław Jagiełło otrzymał za wziętych do niewoli rycerzy, walczących   pod Grunwaldem po stronie krzyżackiej, 6 milionów groszy okupu.

W XVI wieku mocno stracił na wartości; po odkryciu Ameryki coraz częściej używano złotych monet. W 1547 roku zaprzestano bicia praskich groszy. Jak widzimy, nie oznaczało to wcale ich końca: rozeszły tylko się po różnych zakątkach Europy, stając się lokatą kapitału niższych warstw społecznych np. na dalekich Kaszubach.

 

Opublikowano Czechy, Praga | Otagowano , , , | 10 komentarzy

DOBA KAROLA IV TEŻ MIAŁA TYLKO 24 GODZINY

To już ostatni (trzynasty) tekst z cyklu o Karolu IV, ale to wcale nie znaczy, że się z nim żegnamy. Z Karolem nie sposób się rozstać, gdyż zbyt wiele pozostawił po sobie śladów     w kulturze czeskiej.

Czy można sobie wyobrazić Pragę bez charakterystycznej sylwetki Katedry Św, Wita          ze wspaniałą Kaplicą Św. Wacława i wenecką mozaiką (jedyną w naszej części Europy!), Mostu Karola, tudzież uniwersytetu noszącego jego imię?

Przypominają wielkiego władcę również nazwy, widniejące do dziś na mapie Czech: Karlštejn, (o którym niedawno pisałem), słynne uzdrowisko Karlovy Vary czy też wzniesiony przez niego na południowej granicy (na Szumawie) zamek Kašperk, wcześniej zwany Karlsbergiem.

Gdybyśmy chcieli zestawić listę fundacji, jakich dokonał, byłaby bardzo długa; a to przecież tylko mały fragment jego monarszej pracy. Pamiętajmy: był nie tylko królem,                     ale i cesarzem; rządzącym ogromną Rzeszą. Do tego swoją misję traktował bardzo poważnie – czuł się odpowiedzialny za Europę.

Dbał nie tylko o rozwój Czech, ale całych makroregionów cesarstwa, znosząc ograniczenia w handlu, budując nowe szlaki. Bardzo lubię to zdjęcie z czeskiej Wikipedii:

1024px-Stezka_kvilda

Autor: CeStu – Vlastní dílo, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=10379906

Ta leśna, malownicza droga, idąca przez Szumawę to też dzieło Karola – słynna Złota Ścieżka, podąża do bawarskiej Pasawy, za jego czasów została wybrukowana i stanowiła fragment szlaku handlowego z Czech do Wenecji. Podobny szlak zbudowano też                 do Norymbergi.

Karolowi nie brakowało wyobraźni. W połowie XIV wieku, a więc w czasach, kiedy polscy władcy opędzali się od najazdów pogańskich Litwinów, sprowadził do Pragi z Dalmacji benedyktynów obrządku słowiańskiego, zakładając opactwo Emaus (Emauzský klášter). Snuł wówczas plany chrystianizacji Wielkiego Księstwa Litewskiego, którego ludność była w znacznej mierze słowiańska. Jak widać, nie wszystko mu się udawało; historia potoczyła się inaczej…

Wyobraźnię Karola dostrzeżemy choćby w założonym przez niego praskim Nowym Mieście. Powstał organizm zaplanowany z rozmachem, wzorowy pod względem urbanistycznym, z trzema dużymi placami (dzisiejsze Václavské, Karlovo i Senovážné náměstí). Miejsca nie brakowało; wyznaczoną przez władcę przestrzeń, ograniczoną murami obronnymi, skończono zabudowywać dopiero w XIX wieku.

Nowe Miasto realizowało jeszcze jeden zamysł Karola: miały tu się znajdować wartszaty rzemiosł wymagających większej ilości wody (np. wyprawianie skór), jak też powodujących hałas. Chodziło o usunięcie ich ze Starego Miasta, gdzie znajdował się uniwersytet (Karolinum) tak, aby przeszkadzały studentom w nauce…

Ważną dziedziną jego aktywności była działalność prawodawcza; ułożył Maiestas Carolina (niestety, odrzucony przez panów czeskich) Regulamin koronacji króla czeskiego,     tudzież Złotą Bullę, reformującą ustrój Świętego Cesarstwa Rzymskiego (obowiązywała    aż do końca istnienia tego państwa czyli do 1806 roku!)

Jako chyba jedyny monarcha średniowieczny znajdował też czas na działalność pisarską; spod jego pióra wyszły : Autobiografia (Vlastní životopis), Moralia, Legenda                          o św. Wacławie.

Jeśli dorzucimy do tego szereg trudnych do uchwycenia, codziennych zatrudnień, takich jak prowadzenie, cesarskiej i królewskiej, bieżącej polityki, podróże i wyprawy wojenne, mrówczą pracę administracyjną, zakładanie winnic i stawów rybnych, dbałość o lasy       (na szczęście Karol nie był człowiekiem, któremu sprawiało przyjemność zabijanie zwierząt), możemy zapytać, kiedy znajdował na to czas?!

Nagroda przyszła po śmierci: na pogrzebie Karola Vojtěch Raňkův z Ježova, profesor           i rektor paryskiej Sorbony jako pierwszy nazwał Karola Otcem vlasti czyli Ojcem ojczyzny (Pater patriae). I dziś, po 700 latach, kiedy wpiszemy te czeskie słowa do wyszukiwarki, zobaczymy wykaz stron internetowych poświęconych Karolowi IV.

 

Opublikowano atrakcje turystyczne w Czechach, Czechy, czeskie zamki, Karol IV, literatura czeska, Praga | Otagowano , , , , | 4 komentarzy

KARLŠTEJN MĘSKO-DAMSKI

Nasza przechadzka po zamku Karlštejn zakończyła się w Wielkiej Wieży, miejscu najbardziej strzeżonym (insygnia koronacyjne Cesarstwa i Królestwa), ale też otoczonym czcią religijną (Kaplica Św. Krzyża i znajdujące się tam relikwie męki Pańskiej).

Sfera sacrum miała być ściśle oddzielona od świata profanum. W dokumencie wydanym  w roku 1357 przez Karola czytamy: Zakazujemy, aby w wieży zamku Karlštejn, w której znajduje się kaplica, było komukolwiek wolno z kobietą, choćby to była prawowita małżonka, spać albo leżeć.

Pewnie by ten szczególny zakaz poszedł w zapomnienie, gdyby nie znany XIX-wieczny czeski pisarz Jaroslav Vrchlický (nb. tłumacz Dziadów Mickiewicza i bardzo bliski przyjaciel Marii Konopnickiej). Oczarowany urokiem Karolowego zamku, postanowił wskrzesić dawne czasy, pisząc zgrabną komedię Noc na Karlštejně.

W dziele Vrchlickiego Karlštejn to męska twierdza, do której, na mocy decyzji cesarza,    nie mają wstępu kobiety. Na zamek przybywają dwaj zagraniczni goście: król Cypru, Waldemar i książę bawarski, Stefan. Nie mieści się im w głowie, że zakaz cesarski jest rzeczywiście przestrzegany. Szukając ukrytych kobiet, podejrzliwie zaglądają w zamkowe zakamarki; z uwagą patrzą na paziów, a nuż któryś jest przebraną dziewczyną?

Jaroslav_Vrchlicky--Noc_na_Karlstejne

I wszystko byłoby dobrze, gdyby na zamku, nie zjawiły się potajemnie dwie kobiety. Pierwszą jest sama cesarzowa Eliška (żona nr 4, pisałem o niej w październiku br.), stęskniona za mężem i rozżalona na niego, że nie poświęca jej więcej czasu. Na szczęście Eliškę jako pierwszy dostrzeże arcybiskup Arnošt z Pardubic, cesarski przyjaciel. Ratując dobre imię Karola, nakazuje władczyni przebrać się w strój podczaszego Peška, a następnie pełnić służbę w jego zastępstwie, w cesarskiej sieni.

Oprócz Eliški przybywa na Karlštejn w męskim przebraniu bratanica burgrabiego, Alena. Założyła się z własnym ojcem (gdy ten był niezbyt trzeźwy), że jeśli nierozpoznana spędzi noc na cesarskim zamku, dostanie za męża podczaszego Peška, w którym jest zakochana.

Alena

Niestety, Alena nie może się spotkać z ukochanym, gdyż ten (na rozkaz arcybiskupa) udaje chorego i nie opuszcza swojej komnaty. Żeby się na nim odegrać, oddaje się wesołej zabawie (oczywiście jako paź) z żołnierzami straży zamkowej i tym sposobem zostaje zauważona przez Stefana i Waldemara.

Ten ostatni, pragnąc wejść do cesarskich komnat, napotyka na opór podczaszego (czyli przebranej Eliški). Rozpoczyna z nią pojedynek, chcąc udowodnić, że cesarski dworzanin jest kobietą. Jednak cesarzowa skutecznie broni swojego honoru, łamiąc gołymi rękami jego miecz (to nie fantazja).

Karol, usłyszawszy hałas, wychodzi z komnaty i natychmiast rozpoznaje żonę. Tymczasem obaj goście wszczynają alarm, że na zamku ukrywa się kobieta. W zamieszaniu Eliška          z pomocą męża opuści Karlštejn, by następnie o świcie wjechać do zamku już w kobiecych szatach. Witając ją, Karol uroczyście znosi zakaz wstępu kobiet na Karlštejn.

Eliška i Karol

Na podstawie tekstu Vrchlickiego powstał równie udany filmowy musical (1973) Zdeňka Podskalskiego, z kapitalnymi piosenkami Karla Svobody i Jiřího Štaidla, śpiewanymi przez Helenę Vondráčkovą (zza kadru) oraz Waldemara Matuškę, który również zagrał w filmie, oczywiście, króla Waldemara. Oprócz niego wystąpili m. in. Miloš Kopecký (książę Stefan) i Vlastimil Brodský (Karol IV).

Waldemar i Stefan

A teraz, Szanowni Czytelnicy, zapraszam na Karlštejn; tak szampańskiej zabawy nie zapewni Wam nawet najlepszy karnawał…

Opublikowano atrakcje turystyczne w Czechach, Czechy, czeski film, czeskie zamki, Karol IV, literatura czeska | Otagowano , , , , , , , | 4 komentarzy