W DYMIE OBOZOWEGO OGNISKA

Wszystkim Towarzyszkom i Towarzyszom rajdów po Kaszubach

Trema
Trudno jej nie mieć, kiedy wkracza się w temat równie rozległy, co mało opracowany. Wyobrażam sobie badawcze spojrzenia pięciu generacji brodatych, czeskich trampów, grzejących się w zaświatach przy niebiańskich ogniskach…

Znalezione obrazy dla zapytania trampske hnuti

Pierwsze spotkanie
Tuż po upadku komunizmu, jeszcze za czasów Czecho-Słowacji, wybraliśmy się                     z plecakami i namiotem na pierwsze wakacje w Czechach. W sobotni, wczesny poranek jechaliśmy vláčkem motoráčkem do Czeskiego Raju.

Prawie pusty pociąg zatrzymał się na jakiejś stacyjce i nagle zaroiło się od zielonych, dziwnych postaci od lat kilkunastu do (niemal) stu. Patrzyliśmy zdumieni; co to może być? Wojna wybuchła? Jakieś czeskie pospolite ruszenie?

Ahoj

Przy bliższym oglądzie mundury okazały się dość fantazyjne, pojawiły się też kowbojskie kapelusze, traperskie czapki z ogonami, indiańskie pióra i ozdoby. Do tego plecaki               z napisem US (usárny)  oraz różne utensylia obozowego rynsztunku. Indywidualna ekspresja i swoboda zrobiły  na nas ogromne wrażenie.

Początki
Zaczęło się od lektur i marzeń, jeszcze przed pierwszą wojną światową. Czytało się wtedy literaturę podróżniczą i przygodową; tryumfy święcili zarówno Jack London, jak i Karol May. Zamknięta w szarych murach mało powabnych, przemysłowych miast, młodzież         z robotniczych domów tęskniła za nieskrępowanym życiem na łonie natury. Dołączali         do niej wyrośnięci skauci, którym dość było harcerskiego drylu.

Ci, którzy próbowali te marzenia zrealizować, stali się pierwszymi czeskimi trampami. Pierwsza (znaną) osadę założyli już w roku 1918 nad Wełtawą, na południe od Pragi,          w miejscu zwanym Svatojánské proudy, (niestety, dziś już nie istnieje, znikło                   pod powierzchnią Zalewu Štěchovickiego), a wyglądało ono tak:

Znalezione obrazy dla zapytania svatojánské proudy

Ahoj!
… czyli „cześć!” to w dzisiejszej czeszczyźnie powszechnie używane słowo. Skąd                   to marynarskie zawołanie w języku narodu niemającego dostępu do morza? Podobno właśnie od trampów, dla których wzorem byli nie tylko traperzy, pionierzy i Indianie,      ale też (co prawda chyba niezbyt liczni) czescy C. K. marynarze, snujący fantastyczne opowieści o włóczęgach po świecie.

T.O. i T.S.
Po I wojnie światowej, już w niepodległej Czechosłowacji, idea trampingu zaczęła się rozpowszechniać. Nad brzegami rzek, w lasach i górach wyrastały trampskie osady (czyli  w skrócie T. O.). Każda z nich miała swą nazwę, flagę i szeryfa.

full_3fb07d_20127csochovaacernava208

Mieszkający w niej trampi (każdy miał swoje przezwisko) tworzyli swego rodzaju wspólnotę plemienną. Razem budowali drewniane domostwa, podejmowali wszystkie decyzje, żyli, bawili się, uprawiali sport (m. in. łucznictwo, rzucanie kłodą, toporkiem           i lassem). Raz do roku zbierali się na potlach (pogawędkę) czyli rodzaj walnego zgromadzenia przy ognisku wszystkich należących  do osady.

Znalezione obrazy dla zapytania trampsky potlatch

Oprócz trampów osiadłych istnieli jeszcze T. S. – trampové samotáři, wędrujący po kraju, gdzie im przyszła fantazja. Czasem przybywali do jakiejś osady i pozostawali w niej          jak długo chcieli, po czym odchodzili. Całkowita wolność była zasadą tego ruchu.

Muzyka
W środowisku trampów powstała cała odnoga kultury: poezja, książki, czasopisma, dzieła plastyczne; najważniejsza była jednak muzyka. Podobno najstarszą pieśń, San Caroline, napisano już w 1917 roku. Z trampskiej muzyki wywodzi się czeska country and western; jeszcze dziś działa w tym środowisku przynajmniej kilkanaście kapel. Jedną z najbardziej znanych piosenek stał się utwór Teskně hučí Niagara (1931), napisany przez Eduarda Ingriša. Śpiewa Petr Hloušek:

 

Czasy komunizmu
Trampowie byli ruchem, nigdy nie stworzyli (oprócz osad) żadnej formy organizacyjnej, dlatego reżim komunistyczny patrzył na nich podejrzliwie. Niepisane zasady, jakimi się rządzili, a więc wolność, wzajemna przyjaźń, szacunek dla przyrody nie pasowały               do totalitaryzmu.

Od czasu do czasu zdarzały się represje (np. spisywanie co badziej podejrzanych osobników na dworcach i w gospodach), ale samego ruchu nigdy nie zakazano. W latach 70 czyli czasach tzw. „normalizacji” stanowił niezbyt groźny wentyl bezpieczeństwa.
Pozostanie tylko legenda?
Trampowie, których ujrzeliśmy po raz pierwszy, należeli do pokomunistycznego wzmożenia tego ruchu lat 90. Później nagle świat się otworzył, społeczeństwo wzbogaciło, przekładając wygodną osobność w wypasionych chatach i chalupach nad nocleg                  w uwędzonym dymem szałasie.

Niektóre osady jeszcze istnieją, organizują tradycyjne imprezy, ale ludzie na zdjęciach coraz starsi – młode pokolenie woli wpatrywać się w smartfony niż w blask ogniska.

Owszem, pisze się dziś o trampach prace naukowe, organizuje wystawy, ale trampskie proporczyki i naszywki, choć prawdziwe, wyglądają w gablotach równie idiotycznie jak wypchane zwierzęta.

Znalezione obrazy dla zapytania trampske hnuti

Zresztą nie sposób wszystkiego opisać; opowieści o trampach istniały głównie w ustnej tradycji, przekazywanej przy ogniskach, więc odchodzą w niepamięć wraz z ludźmi, którzy nimi naprawdę żyli.

 

 

Informacje o Szymon Karolewski

Szymon Karolewski, filolog, od wielu lat zajmuje się czeską historią i kulturą, uczy języka czeskiego. Związany z Gdańskiem i Wrocławiem. Mieszka w Gdańsku Oliwie.
Ten wpis został opublikowany w kategorii atrakcje turystyczne w Czechach, Czechy, czeskie obyczaje i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „W DYMIE OBOZOWEGO OGNISKA

  1. ~Monika pisze:

    Czeskie upodobanie do spędzania weekendów na chalupach i w przyrodzie chyba ma trochę z tym trampowaniem wspólnego.. :)
    Cudowna jest ścieżka Svatojanske Proudy, widoki porażają (choć osoby z lękiem wysokości powinny przemyśleć sprawę dwa razy ;)) i prowadzi właśnie przez Ztracenkę, tą przeniesioną wyżej po zalaniu Proudów, bardzo ciekawe miejsca :)

    • Szymon Karolewski pisze:

      Wspaniałe, to co pisze Pani O Ztracence czyli pierwszej trampskiej budzie w dziejach Czech i o Svatojanskych Proudach.
      Chatarz to jednak nie to samo, co tramp – brak wspólnoty i westernowego sztafażu, który chyba się dzisiaj po prostu przeżył… w każdym razie pomiędzy tymi dwoma plemionami istniał niegdyś antagonizm – chatarze zawłaszczając pozemky, uniemożliwiali trampske vandry (o których już nie napisałem)… Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>