DWA SYNDROMY PRAGI

Pierwszy jest paskudny i banalny, niczym paragraf 22 w powieści Josepha Hellera.

Nazywam go syndromem Morskiego Oka. Jest to miejsce tak piękne, że koniecznie chcesz je zobaczyć na własne oczy. Kiedy tam już dotrzesz, przekonasz się, że kilka tysięcy ludzi żywiło to samo pragnienie (właśnie tego dnia i o tej porze, co Ty). W koszmarnym tłumie nie da się kontemplować uroków miejsca, o którym marzyłeś.

Tak właśnie bywa w Pradze, na Moście Karola i na całej Drodze Królewskiej, począwszy   od Prochowej Bramy, poprzez Rynek Staromiejski, aż do Hradu. Oczywiście, można przyjechać w jakimś nieapetycznym miesiącu na literę „l” (listopad, luty), wtedy pewnie będzie inaczej, tylko komu będzie się chciało i co to za przyjemność?

Jest pewna recepta na tę przypadłość:
1. Połóż się spać wczesnym popołudniem.
2. Wstań około 22.00.
3. Po słusznym śniadaniu (kolacji?) rozpocznij zwiedzanie starej Pragi od wysłuchania kurantów Orloja (staromiejski zegar ratuszowy) o północy.
4. Powłócz się, kontemplując nocne uroki Starego Miasta, Josefowa, Kampy, Małej Strany, aż do brzasku.
5. Przywitaj dzień na Moście Karola.
Wtedy na pewno nie zostaniesz zadeptany, a to, co zobaczysz (i sfotografujesz), już            na zawsze zostanie z Tobą.

Z drugim syndromem,typowo praskim, już nie jest tak łatwo. To syndrom Kafki.                To właśnie F. K. pisał o „mateczce z pazurkami, która mocno trzyma swoje dzieci”.     Tylko kto jest dzieckiem Pragi? Ten, kto się w Pradze urodził? Chyba nie zawsze i nie tylko.

Odnoszę wrażenie, że dzieci Pragi są rozsiane po całym świecie.(Kapitalny materiał           na powieść!) Niejednokrotnie spotykałem ludzi, w tym także oczywiście Polaków,       którzy czują się nieswojo, jeżeli nie są w Pradze i zawsze znajdą jakiś pretekst,                 żeby tam powrócić.

Jeśli sobie uświadomisz, że ten problem dotyczy także i Ciebie, spróbuj się wyrwać        spod czaru tego miasta. Jeśli się nie uda, nie ma rady – zostań prażaninem, cokolwiek          by to miało oznaczać.

Założyłem stronę na Facebooku:


https://www.facebook.com/czechy001/

Informacje o Szymon Karolewski

Szymon Karolewski, filolog, od wielu lat zajmuje się czeską historią i kulturą, uczy języka czeskiego. Związany z Gdańskiem i Wrocławiem. Mieszka w Gdańsku Oliwie.
Ten wpis został opublikowany w kategorii atrakcje turystyczne w Czechach, Czechy, Praga i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „DWA SYNDROMY PRAGI

  1. ~Monika pisze:

    Muszę zaprotestować! Otóż jakoś tak zwykle wychodzi, że w Pradze najczęściej bywam właśnie w listopadzie i jest to przyjemność jak najbardziej :))) Choć ludzi i wtedy nie brakuje ;) Moja metoda: pojechać raz, żeby obejrzeć wszystko na trasie Hradcany-Karlovo Namesti-Vaclavak + Josefov, a podczas kolejnych wizyt z przyjemnością zanurzać się w uliczki tuż obok, na których, nie wiem jak to działa, ale jest po prostu pusto :-)

    • Szymon Karolewski pisze:

      Może listopady wypiękniały? Kiedyś nie były godne polecenia, a już na pewno – zaufania. Oczywiście też stosuję i polecam metodę zwiedzania „obok”, skutkuje nie tylko w Pradze. Kiedyś jednak trzeba spokojnie i bez pośpiechu zobaczyć główny szlak i o to mi chodziło. Pozdrawiam!

      • ~Monika pisze:

        Jesienią zwykle mam coś do zrobienia w Pradze zawodowo więc jadę a przy okazji się Pragą cieszę :) Ale wobec tego muszę kiedyś wybrać się i latem, kiedy noce krótkie i rzeczywiście przejść się tym Mostem na spokojnie :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>